W Beskidy po raz pierwszy
Niedziela, 11 lipca 2010
· Komentarze(3)
Kategoria Beskid Śląski
No to pierwsza wyprawa w tym roku w góry. Nasz cel: zdobyć Skrzyczne.
Niedziela, godzina 4:15 pobudka! Za oknem wschodzące słońce zapowiadające naprawdę upalny dzień. Zaopatrzenie się w niezbędny zapas prowiantu, wody i można ruszać na dworzec. Bilet rowerowy - 1 zł, miła niespodzianka :)

Dworzec Gliwice, Nikon D5000

Dworzec Gliwice, Nikon D5000
Wysiadamy w Węgierskiej Górce, na szczęście w pociągu nie było tłoczno. Słońce już daję się we znaki, a dopiero 9 rano. Szukamy czerwonego szlaku.

No to w górę..., Nikon D5000
No to ruszamy w górę. Gregor zostaje trochę w tyle, ale miał ciężką noc. Za jakiś czas złapie drugi oddech. Pół godzinki wspinania i gubimy szlak, jak się okazało nie tylko my mamy takie problemy. Ja zaliczam pierwszy upadek, bez żadnych bolesnych konsekwencji.

W poszukiwaniu szlaku, Nikon D5000
Na szczęście uratował nas jeden z okolicznych mieszkańców wskazując skrót prowadzący do czerwonego szlaku. Podobno momentami będziemy musieli wchodzić, a nie wjeżdzać...

Trudy wspinaczki, Nikon D5000
...okazało się, że wchodziliśmy cały czas. Ale w końcy udało nam się powrócić na szlak.

Wjazd Gregora, Nikon D5000

Grań, Nikon D5000

Skrzyczne na horyzoncie, Nikon D5000
Około godziny 14, przemieszczamy się po odsłoniętej grani, słońce daje się we znaki, a my praktycznie nie mamy już wody. Do Skrzycznego około 3 godzin. Szukamy zacienionego miejsca na odpoczynek.

W cieniu, Nikon D5000
Odpoczynek! Odpuszczamy atak na Skrzyczne, decydując się na wcześniejszy zjazd do Ostre, skąd następnie udaliśmy się do Żywca. Zjazd mógłby być trochę dłuższy...

Nasza trasa, www.mapyonline.pl
W Żywcu uzupełnienie zapasów wody, wrzucenie czegoś na ząb i powrót do Gliwic. Podróż powrotna nie była już tak przyjemna, straszny ścisk! Ale po przesiadce w Katowicach było już przyjemnie ;)

Katowice-Gliwice, Nikon D5000
Niedziela, godzina 4:15 pobudka! Za oknem wschodzące słońce zapowiadające naprawdę upalny dzień. Zaopatrzenie się w niezbędny zapas prowiantu, wody i można ruszać na dworzec. Bilet rowerowy - 1 zł, miła niespodzianka :)

Dworzec Gliwice, Nikon D5000

Dworzec Gliwice, Nikon D5000
Wysiadamy w Węgierskiej Górce, na szczęście w pociągu nie było tłoczno. Słońce już daję się we znaki, a dopiero 9 rano. Szukamy czerwonego szlaku.

No to w górę..., Nikon D5000
No to ruszamy w górę. Gregor zostaje trochę w tyle, ale miał ciężką noc. Za jakiś czas złapie drugi oddech. Pół godzinki wspinania i gubimy szlak, jak się okazało nie tylko my mamy takie problemy. Ja zaliczam pierwszy upadek, bez żadnych bolesnych konsekwencji.

W poszukiwaniu szlaku, Nikon D5000
Na szczęście uratował nas jeden z okolicznych mieszkańców wskazując skrót prowadzący do czerwonego szlaku. Podobno momentami będziemy musieli wchodzić, a nie wjeżdzać...

Trudy wspinaczki, Nikon D5000
...okazało się, że wchodziliśmy cały czas. Ale w końcy udało nam się powrócić na szlak.

Wjazd Gregora, Nikon D5000

Grań, Nikon D5000

Skrzyczne na horyzoncie, Nikon D5000
Około godziny 14, przemieszczamy się po odsłoniętej grani, słońce daje się we znaki, a my praktycznie nie mamy już wody. Do Skrzycznego około 3 godzin. Szukamy zacienionego miejsca na odpoczynek.

W cieniu, Nikon D5000
Odpoczynek! Odpuszczamy atak na Skrzyczne, decydując się na wcześniejszy zjazd do Ostre, skąd następnie udaliśmy się do Żywca. Zjazd mógłby być trochę dłuższy...

Nasza trasa, www.mapyonline.pl
W Żywcu uzupełnienie zapasów wody, wrzucenie czegoś na ząb i powrót do Gliwic. Podróż powrotna nie była już tak przyjemna, straszny ścisk! Ale po przesiadce w Katowicach było już przyjemnie ;)

Katowice-Gliwice, Nikon D5000





