Wpisy archiwalne w kategorii

Beskid Śląski

Dystans całkowity:145.60 km (w terenie 72.00 km; 49.45%)
Czas w ruchu:09:43
Średnia prędkość:9.97 km/h
Maksymalna prędkość:49.00 km/h
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:36.40 km i 3h 14m
Więcej statystyk

Czantoria

Poniedziałek, 18 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Beskid Śląski
Od Wisły Głębce, przez Stożek Wielki, kończąc na Czantori. Dużo śniegu i zimno!

Szyndzielnia - Klimczok - Błatnia 2011

Niedziela, 3 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Beskid Śląski
Otwarcie sezonu górskiego ;)
Tym razem wjazd, a nie wejście na Szyndzielnię! Rewelacyjny szlak czerwony, wjazd bez zatrzymania (nie licząc jednego upadku), a więc forma nawet, nawet ;) Na szlaku pomiędzy Klimczokwiem, a Błatnią największym utrudnieniem był śnieg. Ale zjazd z samej Błątniej rewelacyjny.

Szyndzielnia, Klimczok, Błatnia

Poniedziałek, 9 sierpnia 2010 · Komentarze(2)
Kategoria Beskid Śląski
Dzień wcześniej grill z znajomymi, kładę się spać o 4:30, budzik nastawiam na godzinę 6. Ambitnie!

Nie było łatwo zmusić się do wstania :) Ale udało się. Ruszam! Pociągiem do Bielska.

Po odnalezieniu szlaku, ruszamy żółtym na Szyndzielnie. Chyba wybraliśmy zły szlak, bo często musimy zsiadać z roweru, ale w końcu udało się dotrzeć na szczyt :)

PTTK Szyndzielnia © maanieg

A po Szyndzielni czas na Klimczok
Klimczok zdobyty © maanieg

W międzyczasie trochę nas postraszył deszcz. Ogólnie pogoda wyśmienita, nie za ciepło, nie za zimno :)

Przy zjeździe z Błatniej napotykamy się nad jeziorko z zaporą. Wstęp wzbroniony! Nie robi to na nas wrażenia. Przeciskamy się pod siatką i drutem kolczastym :P
Zew wolności © maanieg

W najbliższym czasie mały odpoczynek od roweru na rzecz wylegiwania się na plaży :)

W Beskidy po raz pierwszy

Niedziela, 11 lipca 2010 · Komentarze(3)
Kategoria Beskid Śląski
No to pierwsza wyprawa w tym roku w góry. Nasz cel: zdobyć Skrzyczne.

Niedziela, godzina 4:15 pobudka! Za oknem wschodzące słońce zapowiadające naprawdę upalny dzień. Zaopatrzenie się w niezbędny zapas prowiantu, wody i można ruszać na dworzec. Bilet rowerowy - 1 zł, miła niespodzianka :)


Dworzec Gliwice, Nikon D5000


Dworzec Gliwice, Nikon D5000

Wysiadamy w Węgierskiej Górce, na szczęście w pociągu nie było tłoczno. Słońce już daję się we znaki, a dopiero 9 rano. Szukamy czerwonego szlaku.


No to w górę..., Nikon D5000

No to ruszamy w górę. Gregor zostaje trochę w tyle, ale miał ciężką noc. Za jakiś czas złapie drugi oddech. Pół godzinki wspinania i gubimy szlak, jak się okazało nie tylko my mamy takie problemy. Ja zaliczam pierwszy upadek, bez żadnych bolesnych konsekwencji.


W poszukiwaniu szlaku, Nikon D5000

Na szczęście uratował nas jeden z okolicznych mieszkańców wskazując skrót prowadzący do czerwonego szlaku. Podobno momentami będziemy musieli wchodzić, a nie wjeżdzać...


Trudy wspinaczki, Nikon D5000

...okazało się, że wchodziliśmy cały czas. Ale w końcy udało nam się powrócić na szlak.


Wjazd Gregora, Nikon D5000


Grań, Nikon D5000


Skrzyczne na horyzoncie, Nikon D5000

Około godziny 14, przemieszczamy się po odsłoniętej grani, słońce daje się we znaki, a my praktycznie nie mamy już wody. Do Skrzycznego około 3 godzin. Szukamy zacienionego miejsca na odpoczynek.


W cieniu, Nikon D5000

Odpoczynek! Odpuszczamy atak na Skrzyczne, decydując się na wcześniejszy zjazd do Ostre, skąd następnie udaliśmy się do Żywca. Zjazd mógłby być trochę dłuższy...


Nasza trasa, www.mapyonline.pl

W Żywcu uzupełnienie zapasów wody, wrzucenie czegoś na ząb i powrót do Gliwic. Podróż powrotna nie była już tak przyjemna, straszny ścisk! Ale po przesiadce w Katowicach było już przyjemnie ;)


Katowice-Gliwice, Nikon D5000